Ale było fajnie, a on jest naprawdę taki boski xD
Cytat z pozdrowieniem dla boskiej Phierkowej siostry, której takowa refleksja nasunęła się po wyjściu z najpiękniejszego rozpoczęcia wakacji w historii świata.
Jak więc już powszechnie wiedzą wszyscy Phierki i Kaniacze zawojowały Warszawę i podbiły serce Boskiego Briana - możecie nie wierzyć, ale my wiemy swoje, że nasz kochany Brianek śpiewał 'Blind' tylko i wyłącznie dla Phiereczka :D i tak ślicznie się wtedy uśmiechnął - prawie tak słodko jakby miał dołeczki :)
Ale od początku. W pociągu roznosiło nas zdecydowanie, bo jak tu spokojnie wysiedzieć, kiedy wie się, że za kilka godzin spełni się marzenie pielęgnowane od tak dawna? Pamiętacie jak grałyśmy w totolotka , żeby mieć kasę na Openera w zeszłym roku? Tym razem obyło się bez tych rzeczy i samofinansując się dojechałyśmy do Warszawy i mogłyśmy się zamienić w rozkrzyczane, piszczące nastolatki (nie mylić z psycho groupie choć prawie, bo kto tak rewelacyjnie krzyczał 'Brian' jak nie Phiereczek i tak szaleńczo robił zgiełk wokól jak nie Kaniaczyk? xD):)
Oprócz koncertu, który oczywiście był boski niezaprzeczalnie (choć Kaniacz nie przewidziała, że stanie pod sceną może mieć kiepskie konsekwencje), poznałyśmy smak studenckiego-akademickiego życia i nawet spałyśmy razem w jednym łóżku (tak, wiem, że mi zazdrościcie, każdy by chciał spać z Boginią, dlatego sie chwalę :P).
Sama Warszawa przywitała nas incydentem z Panem Autobusem, który był na tyle bezczelny by zamknąć nam drzwi przed nosem i nie wpuścić do środka, ale jak wiadomo jesteśmy boskie i zdolne, i dałyśmy sobie radę bez łaski :D
Wracając do koncertu (którego recenzja by me tutaj) to oprócz tego, że prawie mnie nie wpuszczono (zepsułam skaner do kodu kreskowego swym mrokiem), zabrano nam wodę (bo wykazałam się nadmierną inteligencją i nie rozwiązałam poprawnie zagadki), było gorąco i tłoczno (mało powiedziane, ale bądźmy subtelne), śmierdziało bardziej niż w zoo (a mam doświadczenie, bo niedawno byłam), zasłaniali nam ludzie o wzroście wielkoludów (nie mówiąc o tym, że właściwie to chyba niewiele widziałam z tym moim 164cm wzrostu), support był NAJTAŃSZY (emoshit na całego) i prawie zginęłyśmy w zamachu na nasze życie, to nie możemy się doczekać, kiedy Placebo znów przyjedzie (choć ja pod scenę na pewno nie pójdę! nie ma mowy :P)
Nasza super wielka flaga oczywiście była najwspanialsza (bo miała serduszka! :D) i na pewno ją zespół widzial w morzu tysięcy innych flag xD Tu jest filmik jak sie Boski Brian ucieszył, że go tak kochamy :D Suuper było :D
Może trochę zdjęć teraz żebyście nam zazdrościli, że widziałyśmy te cuda na żywo. Tu gdzieś jesteśmy. Tu nawet nas widać trochę jak czeźniemy z gorąca. :D A tu i tu zdjęcia takie, że ach i och :D
Co do setlisty, to prawie się nieróżniła od poprzednich koncertów (tylko nam małpę wycieli, ale miłość wszystko wybaczy xD). Oto i ona (i nawet filmiki na youtubie są mimo, że nie można było nic wnosić):

1. Infra-red
2. Because i want you (kiepska jakość tu)
3. Meds
4. Drag
5. Sleeping with ghosts
6. I know (się uśmiecha na końcu, bo wie, że we love singer more then song ;))
7. Song to Say Goodbye
8. Follow the Cops Back Home
9. Every You Every Me (tu bosko widać tłum, w którym gdzieś byłyśmy :D)
10. Special Needs
11. One of a kind
12. without you i'm nothing
13. Bionic
14. Blind (a tu się tak ślicznie uśmiechał!)
15. Special K
16. The Bitter End
17. Running up that hill (Ulubiony Phierkowy utwór już w lepszej jakości)
18. Taste in Men (tym razem moja ukochana piosenka, a film fatalny)
19. Twenty Years (jeszcze jedno, całe i czarnobiałe)
(i jeszcze takie z bliska)
A potem już nie przyszli, nie chcieli więcej bisować, ale za to Brian chodzil z polska flagą, więc też mu wybaczymy :D
Wyszłyśmy z Torwaru kompletnie pijane, choć nie miałyśmy nawet wody. Albo od oparów alkoholu wydobywających się z szesnastolatek albo od stężenia potu w powietrzu... tudzież najprawdopodobniej od endorfin i adrenaliny w stężeniach olbrzymich :D No i rano był straszliwy kac, choć nikt też nie wie dlaczego :D
Dobra, koniec tego na dziś - wracam na youtube i wspominam dalej :D
Trzymajcie się, pozdrowienia
Kaniaczyk Mroczny (i Phiereczek Boski duchowo też :D)
Boskie my czyli Grundt-to-Bundt 2007-06-03 20:33:36 skomentuj (11)
Zespół napięcia przedkoncertowego
Z racji tego, że nosi mnie przed koncertem Placebo to postanowiłam odkurzyć blog :) Za tydzień ujrzę na oczy swe własne i Phierkowe (bo z racji jednego mózgu, nerwy wzrokowe i tak spotkają się w jednym miejscu) Boskiego Briana w całej jego świetności :D Spełni się nasze marzenie, wymędzone tu na GTB przez wiele notek :)
Jednak najciekawszym zjawiskiem jest to, że blog ten przetrwał z nami wiele wieków, przygód i przełomowych zjawisk. Pamięta ktoś jeszcze Egzamin gimnazjalny? Było się młodym, ach było :D A teraz nagle okazuje się, że jesteśmy już po maturze... czy ją zdaliśmy to się jeszcze okaże, ale biorąc pod uwagę, że amnestia obowiązuje to trzeba być dobrej myśli :) Po 3 latach mat-przyrowo-trójkowych szaleństw rozpoczęliśmy najdłuższe wakacje w życiu... i na razie nam dopisują :) W środę w iście reprezentacyjnym składzie byłej 3c odwiedziliśmy zoo i tu tego efekty :) Symfonia na 4 aparaty w wykonaniu japońskich turystów i jak sie potem okazało, zdjęć Kaniacza jest więcej niż goryli xD Swoją drogę nie śmiejmy się z Kaniacza, bo jest ona prawdziwą damą, czego udowodnienie prawie jej wyszło w Bulwowej produkcji... no tak, nikt mi nie powiedział, że mam się zamknąć, bo filmy nieme są bardziej przekonywujące, ale i tak jestem boska :)
Nie wiem czy wszyscy słyszeli, ale warto wspomnieć, że reżyser filmu Opowieści z Narni po tym jak usłyszał, że mat-przyr w Pasterce bawił się wyśmienicie, postanowił nakręcić tam drugą część. My nie zwlekając zrobiliśmy już też zdjęcie na plakat ... jak go nie wezmą to są frajerami :D
No to tymczasem, trzymajcie się dzieciaki, pozdrowimy od Was Briana, nie martwcie się ;) Miłych wakacji życzy Mroczny Kaniacz Najbardziej Boska z Boskich Kaniaczy :)

Ps. Lans, lans, lans: Tutaj :D
Boskie my czyli Grundt-to-Bundt 2007-05-25 11:01:40 skomentuj (4)
Trwaj chwilo, jesteś piękna
...bo jaka możesz być inaczej, gdy 5 dzieci (prawie) z mat-przyru wybiera się na podbój stolicy. Już samo nasze opanowanie Polskich Kolei Państwowych zakończyło się strachem innych pasażerów, potrzebą wywieszenia na drzwiach przedziału karteczki informującej o kwarantannie, wrzucaniem lodu w dekolt, wyrzucaniem moich butów przez okno czy nakręceniem wspaniałej 30sekundowej, oskarowej produkcji o bezpieczeństwie w pociągu. I jak to skomentował potem znajomy Magdy - 'Wy nie możecie przyjechać nigdzie jak normalni ludzie' - jesteśmy w końcu z Trójki i mamy raz na zawsze zryte psyche :)
Potem mogło być już tylko lepiej. (Oczywiście oprócz niefortunnego zaszczycania naszą osobą Złotych Tarasów (nie przywieźliśmy paragonów, żeby się chwalić, bo miejsce to jest tak marne i tanie, że żałość chwyta za serce ;))). Kaniacz, mimo tego, że jest kobietą i brak jej orientacji w terenie - w dodatku kompletnie białym, zasypanym i zamarzniętym, zdołała nie zgubić wycieczki i mimo braku podgrzewanych chodników wszyscy pozostali w zdrowiu i całości. No może prawie wszyscy, bo to krzesło nie przeżyło konfrontacji z Bulwa :D Żałujemy tylko, że nie zabraliśmy oparcia ze sobą, bo w następnym burżujskim pubie prawie udało się skompletować nogi i kołeczki xD Pamiętajcie - główną zasadą przebywania w miejscach, na które nas nie stać, jest postaranie się o to, by zwróciły się nam wydatki w postaci strat lokalu :D
Sam koncert Marizy, który był głównym punktem programu, okazał się być zachwycająco przecudowny (jak ktoś ma potrzebę to ma recenzja tutaj), a nocny powrót do Opola straszliwy (bez prądu, ciepła i ze śniegiem we włosach), co jednak nie zmienia faktu, że ja pragnę podziękować moim towarzyszom wyprawy na Syberię - trzeba będzie to kiedyś powtórzyć :)
Z entuzjastycznym pozdrowieniem
Mroczny Kaniacz Vespertilionida
Boskie my czyli Grundt-to-Bundt 2007-02-24 11:15:46 skomentuj (2)
Gronkowiec studniówki, zarodziec malarii i pałeczka balu
Ja chciałabym zapytać tylko o jedno. Dlaczego w tymże kraju absurdu, który powinien się nazywać Rzeczpospolita Paradoksalna, gdzie nonsens pogania bzdurą, a antynomia pytaniami retorycznymi, powstała kiedyś idea balu 100 dni przed zakwitnięciem kasztanów. Nie ma to żadnego uzasadnienia w logice, historii ani rozsądku. Czyż nie milszym stałby się bal maturalny w jakimś ciepłym, słonecznym miesiącu, kiedy noce i słowiki sprzyjają wracaniu do domu o każdej, nawet najbardziej śpiącej porze. Bo nie żebym narzekała, bo rzeczywiscie, chwała Kiślowi, nie wylądowaliśmy w Protectorze ani Aztece, nie bawiliśmy się źle, nie mieliśmy się nawet okazji jakoś specjalnie się zdenerwować... ale jak na razie słyszałam tylko o kilku wciąż pozostających w zdrowiu przypadkach. Kilka to trochę mało jeśli się nie mylę. Oczywiście można krzyczeć w chórze za moją babcią i lekarką, że było trzeba sobie uszyć coś skromniejszego i więcej zakrywającego, ale stąd właśnie mój głos - czyż to pierwszy rok widzi się tu zimę? Kiedy ktoś przejrzy na oczy i zorganizuje bal w jakimś latynoskim kraju albo przynajmniej przy latynoskiej tu pogodzie... w koncu tak doskonale przy tych klimatach mozna się wybawić do białego (ciemnoniebieskiego raczej) rana.
Poza tym trzeba jeszcze powiedzieć, że sie starzeję. Dziś pierwsza olimpiada filozoficzna na której mnie nie ma... ach gdzie te piękne czasy, kiedy jako kłębek nerwów turlałam się na uniwersytet. Zmęczenie materiału. Wypalenie starcze. Tłumacz się, Kaniaczu, tłumacz.
No i już na koniec oznajmię światu radosną nowinę, że z tpsa to już nie mam za wiele wspólnego. Neostrada pomachała mi swą wielką gumową ręką i zginęła w przepaści zapomnienia. No i wszyscy, którzy mają gdzieś zapisany mój domowy numer telefonu, mogą go skreślić prostą kreską (taką jaką rysuje sie, kiedy ktoś umiera) i nawet krzyżyk mogą dołączyć koło nazwiska.
Żegnam Was razem z moją niezastąpioną orkiestrą - na 4 płuca, młotek, wiertarkę i dłuta.
Zawsze mroczna i zawsze boska - Kaniacz Vespertilionida

PS. Dodatek . Tworzymy z Garfieldem idealne uzupełnienie, bo mnie tylko ketchupu brakuje ;)
Boskie my czyli Grundt-to-Bundt 2007-02-03 09:46:47 skomentuj (2)
Mele Kalikimaka :)
Po hawajsku wesołych świąt :) Nie wydaje się Wam czasem, że mało jest sprawiedliwości? Takie Hawaje choćby - tam to muszą być fajne święta - zielono, ciepło, zamiast choinek to palmy, a pod nimi nie prezenty, a opalające się rodziny ;) (a propos prezentów to kwintesencja tu). Albo taki Sylwester w Brazylii - im zupełnie nie w głowach płaszcze i czapki - oni wyjdą z domu tak jak stoją, skierują się na jakąś boską plażę, gdzie grać będzie dla tłumu Sergio Mendes albo inna gwiazda i będą się bawić przy gorących rytmach do białego rana - bez ryzyka zamarznięcia tudzież złapania zapalenia płuc.
Ale jednak święta są, więc nie wypada narzekać. Nawet będąc największą przeciwniczką świątecznego przesłodzenia i bezsensu, dziś uwierzyłam w wigilijne cuda, pod których natchnieniem poczułam potrzebę postanowienia świąteczno-noworocznego. Trzeba zmienić nastawienie do rzeczywistości, póki jeszcze nie jest za późno. Warto uwierzyć w niemożliwe... i co za tym idzie uwierzyć w ludzi. A jak się to nie uda to najwyżej zawsze można trochę oszukać i zwiększyć dawkę środków uspokajających ;) Co by nie mówić to Kaniacz obiecuje się poprawić (jak jutro ta notka zostanie usunięta, to będzie znaczyło, że mi świąteczny nastrój przeminął ;P dobra, dobra, just joking;))
Chyba wszystkim już życzyłam wszystkiego, co chciałam, ale powiem jeszcze raz: oby magia świąt towarzyszyła nam i dzisiaj, i przez 365 następnych dni. Niech cuda się zdarzają i spełniają marzenia.

Wesołych Świąt!

Świąteczne (i tylko troche mroczne) buziaki od Kaniacza (a i Phiereczek sie do nich pewnie przyłączy :))
Boskie my czyli Grundt-to-Bundt 2006-12-24 13:12:23 skomentuj (2)
Niekoniecznie trzeba być bogiem, by mieć swoich wyznawców
Oczywiście można być też Boginią i gardzić wyznawcami, ale różne są przypadki i wszystkich nam się nie chce "rozpaczać" (jak to mówią niektórzy matematycy ;)). Szczególnie, że próbne matury już za nami, wyniki i wycieczka (a może odwrotnie) przed nami, a niebo gwiaździste nad nami (prawo moralne to już osobna bajka ;)). Co do tych pierwszych to nic nigdy nie wiadomo, ale mnie nawet napełniły pewnym optymizmem - nic gorszego raczej nie dadzą, a to co napisaliśmy, też jakieś porażające nie było. A co do wycieczki to też lepiej być nie może - koniec świata bez zasięgu, cywilizacji, stresu i szkoły. Problemem może być tylko pewna niedojrzałość implikowana przez chromosom Y w wybuchowym połączeniu z pełnoletnością i brakiem samokontroli. Ale podobno mam się zrelaksować, więc będzie trzeba kupić sobie korki do uszu i klapki na oczy, to może być nawet fajnie.
Oczywiście nie bez powodu piszę tĘ notkę (choć ostatnie zdanie wbrew pozorom, bardzo niezwiązane z jej głównym motywem nie jest). 25 listopada świętem ważnym dla Kaniacza jest, a to z tej przyczyny, że właśnie dziś dumna jestem, bo szczęśliwie dotarłam do dnia rocznicy wierności ideałom. I mimo wątpliwościom otoczenia czy możliwym jest wytrwanie przeze mnie w tychże, a także nie zważając na to, co mówi się o mnie na mieście (szczególnie w środowiskach, które nie potrafiłyby mnie rozróżnić od jesiennej nocy), 365 dni minęło już jak głoszę i praktykuję jedyną i słuszną filozofię singlostwa. I nie żałuję. A nawet powiem więcej - przedłużam z nią kontrakt na kolejny rok, bo tak dobrego czasu w moim życiu jeszcze nie było. 7 miesięcy było pasmem szczęśliwości i sukcesu. Pozostałe 5 mieszanką dni najróżniejszych od euforycznych na najtańszych kończąc, ale ich bilans mimo wszystko na plus pewnie by wyszedł. I choć były i są jak to zawsze w życiu pewne egzystencjalne bóle, to wciąż najważniejsze jest to, w co się wierzy i co ceni, co pamięta i co realizuje. A przede wszystkim liczą się Ci, którym można zaufać. Bo ostatnie 12 miesięcy upłynęło pod dobrą gwiazdą przyjaźni i jeszcze w jej blasku zamierza zostać długi czas. Wolność, słońce i Ameliowość. A niewoli, zależnościom od formy (i "pupy, pupy, pupy") oraz partnerstwu Teletubbisie mówią papa. Nie warto się ograniczać tym, bez czego można spokojnie egzystować, bo życie jest zbyt krótkie, a i zdrowie zbyt słabe, na marnowanie czasu i siebie. Na powolne czeźnięcie.
Ci, którym dziękuję za każdą z 8760 ostatnich godzin dobrze o tym wiedzą. Bo jak się ze mną męczyli tyle czasu, to też chyba nie mają wątpliwości, że o nich mówię :D
Zatem pozdrawiam mrocznie w ostatnich dniach swoje młodości
Kaniacz Vespertilionida
Boskie my czyli Grundt-to-Bundt 2006-11-25 01:20:06 skomentuj (2)
Taki żarcik (albo i nie)

odliczanie do matury

(nie ma to jak trochę kontrowersji i neeerwów xD)

PS. Wstawiłabym licznik do swoich urodzin, ale wyszłaby prawda żem narcyz i samouwielbieniec, więc lepszy już ten zegar xD
Boskie my czyli Grundt-to-Bundt 2006-11-19 16:29:31 skomentuj (2)


Created by Mauriel form szablony4u



.: Gsięga Kości :.
Zostaw siebie
Rzuć okiem



.: Muzeum :.
2007
czerwiec
maj
luty
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty


Wspomnienia znajomków i nieznajomków :)
RedNacz Mikar Drogi kolega Michał spełniony wirtualnie (i nie tylko ;))
Kolejny blog, kolejnego Waldemara ...teraz tylko czekać aż Teofil opanuje sieć ;)
Sweet-fantasy czyli Gwiazdor Pop w czystej postaci :D
Zamulasz - Przegrywasz Blog takich co zjeżdżają wszystko i wszystkich, a w szczególności takich jak Kaniacz :))
Dragon Of Bad Faith Śliczny blogasek naszej koffanej koleżanki Kici
Blog Aparatek ...czyli nasze byłe klasowe Płoty i ich Happy Company
Kiedyś Blackstripe teraz okjutna czyli różne oblicza - ta sama Mroczna Lil :D

Tu bywamy.. Tu wpadamy
Phierek Poryczałyśmy się ze śmiechu :) Producent Profili Gumowych
Tam Was jeszcze nie było ;) taka okazja może się nie powtórzyć ;)
Chomiks czyli o tym jak to półtorametrowy chomik wygrał wybory
Złote myśli pewnego Waldemara które Kaniacz chętnie zamienia w opisy na gg :D
Opowiadania naszej Kici ... no bo jedni fotografują, a inni piszą :D
Gry dla mat-przyru (czyli to co lubimy najbardziej) Bądź malarycznym komarem, replikuj podwójną helisę DNA, sklonuj myszkę, zrób transfuzję krwi!
Zaryzykujemy i damy tutaj ten link.. choć Konrad nas może zaskarżyć o jakieś prawa autorskie albo co Bo mimo, że jesteśmy dziewczynami, to jednak trochę sie znamy na necie i sobie ją znalazłyśmy :P
Tylkowski Najsłodsze karteczki na świecie!
Mój przemyślnik Skauta Świetne teksty do poczytania
Przekleństwa Masz ochotę sobie ulżyć? Więc skorzystaj z okazji i zaklnij sobie we wszytskich językach!
Dress Life Przygody Drecha Stefana
WILQ Strona opolskiego Superbohatera. Jak nie wejdziesz toś BUC!!!